


Otrzymałem z UG Płaska dokument nazwany przez Urząd „kartą techniczną” lamp solarnych K1 System, które zostały wybrane przez gminnych urzędników. Moim zdaniem jest to raczej opis techniczno-handlowy lub materiał reklamowy, a nie pełna karta techniczna – jest na początku artykułu więc każdy może sprawdzić..
Nie oceniam dziś jeszcze samej lampy. Chcę pokazać przede wszystkim, dlaczego sposób przygotowania opisu przedmiotu zamówienia ma ogromny wpływ na to, co ostatecznie kupują mieszkańcy za publiczne pieniądze.
Czekam jeszcze na uzupełnienie informacji, ponieważ takie materiały nie przedstawiają pełnych parametrów technicznych urządzeń, lecz opisują produkt w sposób marketingowy, często obejmując kilka wariantów wykonania.
Strona producenta również jest bardzo uboga.
Lampy Solarne Uliczne, Latarnie LED – Aktywne przejścia dla pieszych – K1system
Nie zawiera szczegółowych danych technicznych, które pozwalałyby zweryfikować deklarowane parametry, a na Allegro sprzedaje lampy, ale mają inne parametry, chociaż powinny być takie same. Np. tam lampa 40W ma 5300 lm, a u nas powyżej w przetargu prawie 6500 lm.
A teraz, czekając na odpowiedź Gminy dotyczącą założeń przyjętych podczas przygotowywania przetargu, pokażę kilka rzeczy, które – moim zdaniem – są warte zastanowienia.
Pokażę Wam, jak nie przygotowywać opisu przedmiotu zamówienia, jeżeli celem jest wybór najlepszego rozwiązania.
1. Opis przedmiotu zamówienia
Pominę fakt, że w specyfikacji zabrakło wielu parametrów, które standardowo opisuje się przy zakupie oświetlenia solarnego, takich jak parametry oprawy, sterownika, akumulatorów, charakterystyka fotometryczna czy parametry trwałości strumienia świetlnego.
Skupmy się na kilku bardziej interesujących kwestiach.
2. Moc oprawy
Podanie jako podstawowego parametru mocy 40 W było – moim zdaniem – rozwiązaniem nieoptymalnym.
Dzisiaj o jakości oprawy LED decyduje przede wszystkim strumień świetlny, skuteczność świetlna oraz rozsył światła, odwzorowanie barw a nie sama moc.
Nowoczesna oprawa 30 W może świecić jaśniej od starszej oprawy 40 W.
Dlatego profesjonalne specyfikacje skupiają się przede wszystkim na efektach świetlnych, a nie na liczbie watów.
3. Dwa akumulatory
To jest chyba najciekawszy zapis całego postępowania.
W specyfikacji wymagano zastosowania dwóch akumulatorów w osobnych hermetycznych skrzynkach.
I tutaj pojawia się pytanie.
Po co?
Jeżeli zamiarem było uzyskanie instalacji 24 V, to należało po prostu napisać:
układ zasilania 24 V.
Natomiast z przedstawionego materiału wynika, że oferent wykorzystał maksymalnie zapis specyfikacji i zaproponował, jeżeli dobrze rozumiem tę reklamówkę powyżej, dwa akumulatory 12 V połączone szeregowo w układ 24 V.
I tutaj dochodzimy do sedna.
Jeżeli ktoś wpisuje do specyfikacji wymóg dwóch akumulatorów, to naturalnie rodzi się pytanie, czy nie chodziło o zwiększenie niezawodności systemu poprzez zastosowanie akumulatora rezerwowego.
Według mnie jest to jedyne logiczne wytłumaczenie, ponieważ nie znajduję innego technicznego uzasadnienia wpisania do specyfikacji właśnie liczby akumulatorów zamiast parametrów magazynu energii.
Tymczasem dwa akumulatory 12 V połączone szeregowo w instalacji 24 V nie tworzą żadnej redundancji.
Oba muszą pracować jednocześnie.
Awaria jednego powoduje unieruchomienie całego systemu.
Czyli z punktu widzenia niezawodności nie uzyskujemy żadnej przewagi.
Dlatego nie potrafię znaleźć technicznego uzasadnienia, dla którego zamawiający wpisał do specyfikacji właśnie wymóg dwóch akumulatorów, zamiast określić parametry magazynu energii lub wymagane napięcie pracy.
Moim zdaniem taki zapis nie opisuje oczekiwanego efektu, lecz jest wyrwany z kontekstu i – w mojej ocenie – przyczynił się do osiągnięcia efektu innego niż oczekiwany.
A właśnie tego powinno się unikać przy przygotowywaniu opisu przedmiotu zamówienia.
4. Trwałość oprawy
Producent deklaruje żywotność diod LED przekraczającą 100 000 godzin.
Sama liczba godzin niewiele jednak mówi.
Znacznie ważniejsze są parametry L70 lub L80, które określają, po ilu godzinach strumień świetlny spadnie odpowiednio do 70% lub 80% wartości początkowej. Bo lampy nie świecą się cały czas tak samo. Degradują się z czasem. Wszystkie.
To właśnie te parametry są obecnie podstawą oceny trwałości nowoczesnych opraw LED.
W przedstawionym materiale współczynników tych nie znalazłem.
W wielu dobrej klasy oprawach ulicznych wartości L70 często wynoszą 30 000–50 000 godzin, a w rozwiązaniach z wyższej półki czasami więcej. Natomiast w tańszych konstrukcjach można spotkać wartości rzędu 10 000–20 000 godzin.
Sama deklaracja 100 000 godzin ma przede wszystkim charakter marketingowy.
5. Temperatura barwowa
W dokumentacji przetargowej przewidziano temperaturę barwową około 5700 K.
Natomiast przedstawiony materiał reklamowy wykonawcy wskazuje 5000 K.
Nie jest to jedynie różnica kosmetyczna.
5000 K daje światło bardziej neutralne, natomiast 5700 K jest wyraźnie chłodniejsze z odcieniem niebieskim.
Warto więc wyjaśnić, czy zaoferowana oprawa rzeczywiście odpowiada wymaganiom określonym w dokumentacji przetargowej, czy też przedstawiony materiał reklamowy opisuje inny wariant produktu.
6. Autonomia pracy
Producent deklaruje autonomię lampy z oprawą LED 40 W i akumulatorami 120 Ah na poziomie 7–8 dni, przy założeniu 8–10 godzin pracy pełnej mocy dziennie (100%).
Sprawdzam.
Akumulatory, jeżeli to są dwie sztuki 12v 120Ah połączone w szereg, jak wynika z reklamówki:
120 Ah × 24 V = 2,88 kWh
Zużycie energii przez lampę:
40 W × 10 godzin = 400 Wh dziennie
Czyli:
2,88 kWh : 0,4 kWh = 7,2 dnia
Na papierze wszystko się zgadza.
W normalnej eksploatacji taki sposób pracy nie może jednak mieć miejsca.
Po pierwsze, tak głębokie rozładowanie akumulatorów żelowych do „zera” mogłoby być co najwyżej zdarzeniem jednorazowym. Regularna praca w takim zakresie oznaczałaby bardzo szybkie skrócenie ich żywotności a i nawet zniszczenie akumulatora.
Po drugie, skoro zastosowano kontroler MPPT wyposażony w zabezpieczenie akumulatorów, to jego zadaniem jest właśnie odłączenie oprawy przed osiągnięciem poziomu rozładowania zagrażającego akumulatorom.
Sterownik nie powinien dopuścić do pełnego rozładowania magazynu energii.
Jeżeli przyjmiemy REALISTYCZNIE wykorzystanie około 70% pojemności, otrzymujemy:
2,88 kWh × 70% = 2,016 kWh
2,016 kWh : 0,4 kWh = około 5 dni
Przy wykorzystaniu około 50% pojemności:
2,88 kWh × 50% = 1,44 kWh
1,44 kWh : 0,4 kWh = około 3,6 dnia
Dlatego deklaracja 7–8 dni autonomii wymaga wyjaśnienia, bo fizyka mówi 4-5 dni.
7. Praca zimą
Na koniec jeszcze jedna rzecz.
Panel fotowoltaiczny ma moc 260 Wp.
Zimą na Suwalszczyźnie dzień trwa zaledwie około 7–8 godzin, natomiast noc nawet 13–14 godzin. Każdy kto ma fotowoltaikę wie jaki ma uzysk w okresie XII-II.
Panel będzie produkował mniej energii, niż lampa zużywa każdej nocy, akumulatory zaczną się stopniowo rozładowywać.
Sterownik MPPT nie potrafi wyprodukować dodatkowej energii. Może jedynie jak najlepiej wykorzystać energię z panelu i chronić akumulatory przed ich zniszczeniem.
W praktyce oznacza to jedno.
Jeżeli energii zabraknie, sterownik ograniczy moc lampy, a z czasem całkowicie ją wyłączy.
Podsumowanie
Moim zdaniem to właśnie jest sedno całej sprawy.
Nie twierdzę, że wybrana lampa jest zła.
Spełnia wymagania określone przez Gminę i jako wyrób dopuszczony do obrotu może być legalnie oferowana na rynku.
Mam natomiast coraz większe wątpliwości, czy opis przedmiotu zamówienia rzeczywiście prowadził do wyboru rozwiązania, którego Gmina oczekiwała.
Dobrze przygotowany opis przedmiotu zamówienia powinien określać efekt, jaki zamawiający chce osiągnąć. Rolą zamawiającego jest określenie co chce osiągnąć, a nie jak producent ma to skonstruować.
W przeciwnym razie łatwo stworzyć specyfikację, która może pozwalać wpychać starszy sprzęt lub kreować luki wykorzystywane przez oferentów dla maksymalizacji zysku. Do tego jednocześnie nie gwarantuje wyboru rozwiązania najlepiej odpowiadającego rzeczywistym potrzebom zamawiającego.
Jeżeli opis przedmiotu zamówienia pozostawia zbyt szerokie pole interpretacji, to później nawet najlepiej przeprowadzona procedura wyboru oferty nie naprawi błędów popełnionych na jej początku.
Spójrzcie na oferty złożone w tym przetargu. Każda wygląda inaczej. Praktycznie każda proponuje inne rozwiązanie.
Jeżeli zamawiacie owoce, a jeden sprzedawca przynosi jabłka, drugi gruszki, trzeci śliwki, czwarty wiśnie i każdy z nich potrafi wykazać, że zrealizował zamówienie zgodnie z jego treścią, to problem nie leży po stronie sprzedawców.
Problem polega na tym, że zamówienie zostało opisane zbyt ogólnie albo nieprecyzyjnie.
A jeżeli jedynym kryterium wyboru jest 100% cena, to później nie jesteś w stanie wybrać rozwiązania najlepszego. Musisz wybrać po prostu najtańsze z tych, które formalnie mieszczą się w tak opisanym zamówieniu.
I właśnie dlatego, niezależnie od tego, czy wybrana lampa okaże się dobra czy przeciętna, uważam, że największym problemem całego postępowania nie jest sam produkt, lecz sposób przygotowania opisu przedmiotu zamówienia. To od niego zaczyna się każdy przetarg i to on w największym stopniu decyduje o tym, co ostatecznie kupują mieszkańcy za publiczne pieniądze.
Wygląda na to, że doczekaliśmy się własnej podlaskiej wersji pirackiej opowieści. 😄
Była „Skrzynia umarlaka” z Piratów z Karaibów.
A u nas? „Skrzynia z akumulatorem”.
Tylko wyobraźcie sobie tych biednych poszukiwaczy skarbów, którzy z wykrywaczem metali odnajdują zakopaną skrzynię… a zamiast złotych monet znajdują akumulator od latarni. Trzeba przyznać – oryginalna atrakcja turystyczna.
I chyba nieprzypadkowo tak dobrze wpisuje się to w największe muzyczne wydarzenie gminy – Rock Water. Piracki klimat jest już prawie kompletny.
A wieść gminna niesie, że otwarcie takiej skrzyni wiąże się z obowiązkowym odsłuchaniem refrenu „Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni…”. Podobno dopiero po jego odśpiewaniu można ją ponownie zamknąć. 😉
Oczywiście całość proszę traktować z przymrużeniem oka. Zakopane w skrzyniach akumulatory mają być zamontowane zgodnie z projektem i zdecydowanie nie są elementem żadnej gry terenowej ani zaproszeniem do poszukiwania skarbów..
