Z „Kronik Cesarstwa Polandii”

Tom I

Bajka o Królu Skubimirze I zwanym Selfisławem i tajemnicy zaginionych fotografów

kilkanaście próśb o bajkę, więc ciężko odmówić 🙂 :

Jeżeli dostanę informację zwrotną, że się podoba, to będą kolejne tomy:

Tom II – O Wielkiej Drodze, którą oddano Cesarzowi, a dług pozostawiono chłopom.

Tom III – O Rycerzach Okrągłego Stołu, którzy zawsze głosowali jednakowo.

Tom IV – O Cudownej Wodzie, która raz była zdatna, a raz tylko warunkowo.

Tom V – O Wielkim Łowczym i jego wiernym dworze.

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, trzema jeziorami i jednym wyjątkowo długim przetargiem, leżało niewielkie królestwo.

Niektórzy nazywali je Krainą Płaska, najbardziej wysuniętą na północ prowincją Cesarstwa Polandii.

Urzędowi kronikarze uparcie twierdzili jednak, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych krain jest całkowicie przypadkowe.

Rządził nim Król Skubimir I, zwany przez dworzan Selfisławem.

Nie dlatego, że wygrał wielkie bitwy.

Nie dlatego, że zbudował najwięcej zamków.

Nie dlatego, że był najmądrzejszym władcą. Bo dworscy kronikarze od lat mieli problem ze znalezieniem choć jednego takiego przykładu.

Przydomek zawdzięczał temu, że kochał dwie rzeczy bardziej niż cokolwiek innego.

Przecinanie wstęg.

I robienie sobie zdjęć.

Mówiono nawet, że gdyby w królestwie wybuchł pożar, najpierw zapytałby, z której strony ogień wygląda lepiej na zdjęciu, a dopiero potem kazałby go gasić.


Gdy tylko w królestwie wyremontowano kawałek drogi…

natychmiast zjawiali się dworscy fotografowie.

Król pozował przed drogą.

Na drodze.

Za drogą.

Obok drogi.

Gdy wyremontowano plac zabaw…

znów były fanfary.

Znów byli kronikarze.

Znów powstawały portrety.

A kiedy ukończono nową świetlicę…

dworzanie byli przekonani, że tym razem Król przejdzie samego siebie.

Przecież przed budynkiem stały aż cztery piękne słupy.

Wasza Królewska Mość! – wołali.

– Toż to idealne miejsce na królewską sesję zdjęciową!

Przed świetlicą.

Za świetlicą.

Na schodach.

Na kominie.

Pod tujami.

A na koniec synchroniczny pokaz pole dance z najwierniejszymi dworzanami.

Dworzanie byli zachwyceni. Wreszcie cztery słupy miały doczekać się godnego wykorzystania.

TikTok pęknie z zachwytu!

– Królewski algorytm oszaleje!

Król tylko się uśmiechnął.

Już niemal słyszał odgłos migawki aparatów.

A potem…

nie wydarzyło się nic.

Fotografowie czekali. Kronikarze czekali. Nawet dworskie nożyczki do przecinania wstęg zaczęły rdzewieć.


Mijały dni.

Potem tygodnie.

Potem miesiące.

Nie było fotografów.

Nie było kronikarzy.

Nie było fanfar.

Nie było nawet jednego obrazka w królewskiej kronice.

Dworzanie przecierali oczy ze zdumienia.

– Czy to możliwe? – pytali.

– Król Selfisław i żadnego zdjęcia?

– To się jeszcze nigdy nie zdarzyło.


W tym samym czasie kończono remont królewskiej szkoły.

Na dworze od miesięcy szeptano, że otwarcie będzie tak wielkie, iż zabraknie miejsc dla gości.

Jedni twierdzili, że przyjedzie Cesarz.

Inni, że Najwyższy Kapłan.

Jeszcze inni, że zabraknie już tylko smoka.

Najbardziej gorliwi dworzanie twierdzili, że warto zamówić dodatkowych fotografów, bo jedna sesja może nie wystarczyć.

I wtedy…

znowu zapadła cisza.


Mieszkańcy zaczęli się niepokoić.

Poszli więc do starego błazna.

Bo błazen był jedynym człowiekiem w całym królestwie, który mówił to, czego inni bali się powiedzieć.

Mistrzu…

– Gdzie podziali się fotografowie?

– Dlaczego Król nie przecina wstęgi?

– Dlaczego nie ma portretów?

– Dlaczego nie ma fanfar?

– Dlaczego nie ma wielkiego święta?

Błazen zamyślił się.

Spojrzał na świetlicę.

Spojrzał na szkołę.

Po czym uśmiechnął się i odparł:

– Przez wiele lat nauczyłem się jednej rzeczy.

Jeżeli w naszym królestwie wszystko idzie zgodnie z planem…

najpierw przyjeżdżają fotografowie.

A jeśli fotografów nie ma…

to znaczy, że najpierw trzeba dokończyć coś, czego mieszkańcom jeszcze pokazać nie można.


Mieszkańcy zaczęli więc zadawać pytania.

Czy świetlica została odebrana?

Czy szkoła została odebrana?

Czy wszystkie dokumenty są gotowe?

Czy wszystko wykonano zgodnie z projektem?

Czy nie pojawiły się jakieś problemy?

Bo przecież cisza nie bierze się znikąd.


Wieść o słowach błazna szybko dotarła do zamku.

Król Skubimir I zwany Selfisławem długo patrzył przez okno.

Potem odwrócił się do Carycy Katarzyny, Wielkiej Strażniczki Wolności i Pierwszej Marszałkini Królestwa, po czym zapytał:

A może jednak zrobimy kilka zdjęć?

Caryca westchnęła.

– Wasza Królewska Mość…

Fotografowie są gotowi.

Kronikarze też.

Czekają tylko na odbiory.

Król zamilkł.

Podobno po raz pierwszy od wielu lat.


Morał

W wielu królestwach najpierw kończy się inwestycję.

Potem robi zdjęcia.

W Królestwie Skubimira I zwanego Selfisławem mieszkańcy odkryli jednak coś zupełnie odwrotnego.

Jeżeli nie ma zdjęć, warto zapytać dlaczego.

Bo czasami największą wiadomością nie jest to, co mieszkańcom pokazano.

Największą wiadomością jest właśnie to, czego od miesięcy nikt nie chce sfotografować.


Każde podobieństwo bohaterów tej bajki do prawdziwych osób jest oczywiście całkowicie przypadkowe. Tak przynajmniej twierdzą dworscy kronikarze.

A z dworskimi kronikarzami, jak wiadomo, lepiej nie dyskutować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *