
Zanim wrócę do tematu wody, mały aperitif.
Stało się.
Wójt dopiął swego.
Przy pomocy większości radnych Wspólnej Sprawy Rada Gminy przegłosowała uchwałę o pozbawieniu drogi w Rudawce statusu drogi gminnej. To pierwszy krok do przekazania jej Województwu.
Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że gmina oddaje drogę praktycznie świeżo po remoncie.
Natomiast pozostały do zapłaty ponad milion złotych kredytu zaciągniętego na ten remont pozostaje do spłaty mieszkańcom Gminy Płaska – całkowity koszt kredytu chyba był dużo większy.
Nowy właściciel dostaje drogę.
Mieszkańcy zostają z rachunkiem.
Skąd w ogóle wziął się ten pomysł?
Z przebiegu dyskusji oraz wypowiedzi samego radnego wynikało, że radnym najbardziej opowiadającym się za przekazaniem tej drogi Województwu był Marek Juszkiewicz.
Nieoficjalnie powód wydaje się dość prosty.
Od lat mieszkańcy zwracali uwagę, że utrzymanie dróg przez Gminę Płaska pozostawia wiele do życzenia.
Zamiast doprowadzić do tego, aby gmina zaczęła właściwie wykonywać swoje obowiązki jako zarządca drogi, wybrano inne rozwiązanie, żeby nie narazić się pamiętliwemu Wójtowi.
Oddać drogę komuś innemu.
Być może mieszkańcy Rudawki rzeczywiście zyskają lepiej utrzymywaną drogę.
Jeżeli tak będzie, to szczerze im tego życzę.
Tyle tylko, że koszt tej decyzji poniosą wszyscy mieszkańcy gminy, którzy jeszcze przez lata będą spłacali kredyt zaciągnięty na remont drogi, która przestanie być własnością gminy. Zresztą 500 zł na każdą duszę w tej gminie, wg Naszego Wójta to nie tragedia.
A mieszkańcy Rudawki?
Mam wrażenie, że prawdziwe „podziękowania” mieszkańców Rudawki dla autorów tego pomysłu mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy Województwo rozpocznie szczegółową inwentaryzację pasa drogowego.
Województwo nie jest lokalną gminą.
Tam obowiązują procedury, dokładne pomiary geodezyjne i skrupulatne egzekwowanie przepisów i opłaty. A województwo nigdy nie rezygnuje z opłat.
Jeżeli okaże się, że część ogrodzeń, nasadzeń lub innych elementów znajduje się w pasie drogowym, właściciele nieruchomości mogą zostać zobowiązani do uporządkowania tej sytuacji : usunięcie ogrodzeń, budowli lub co roczną opłatę.
Mam nadzieję, że wszystko jest zgodne z przepisami.
Ale jeżeli nie…
to mieszkańcy Rudawki z pewnością będą wiedzieli, komu za tę zmianę „podziękować”.
Bo oprócz tego co napisałem powyżej mieszkańcy Rudawki zobaczą niedługo jakie są konsekwencje:
- zwiększenie odległości reklam od jezdni
- zwiększenie odległości w jakich będą mogli cokolwiek legalnie postawić na swojej posesji (z 6 na 8 m i z 15 na 20 metrów od jezdni)
- konieczność załatwiania wszelkich tematów związanych z drogami czy zjazdami na posesję w województwie, a nie gminie
- jeśli masz legalnie np ogrodzenie to prawo nie działa wstecz przy przejęciu i zmiany odległości. jednak gdy masz cos nielegalnie lub bez pozwolenia i nie spełnia to aktualnych przepisów, no to cóż ……. zostaniesz poproszony o przestawienie na własny koszt lub odpowiednio dociążony.
Kto ponosi największą odpowiedzialność?
Moim zdaniem odpowiedzialność polityczna za tę decyzję rozkłada się następująco:
1. Marek Juszkiewicz – radny, który od początku najmocniej zabiegał o przekazanie drogi.
2. Michał Skubis – Wójt Gminy, który przeprowadził cały proces.
3. Katarzyna Tomczyk – Przewodnicząca Rady, bez której dociskania kolanem, przeprowadzenie tej uchwały nie byłoby możliwe.
4. Radni Wspólnej Sprawy:
- Zbigniew Kozłowski
- Ewa Citkowska
- Dariusz Gołkowski
- Krzysztof Jatkowski
- Marlena Jaworowska
- Alicja Myszczyńska
- Hanna Puczyłowska
- Jerzy Okuniewski
- Edyta Skubis
- Marek Sudnik
- Jarosław Szarkowski
- Ewa Ślepska
Każdy kto jest Radnym z Wspólnej Sprawy i nie powstrzymał tego szaleństwa. Każdy kto podniósł rękę za uchwałą. Każdy z nich ponosi za nią polityczną odpowiedzialność.
Ale pojawia się jeszcze jedna bardzo ciekawa kwestia.
Jeżeli droga przestanie być własnością gminy, co stanie się na przykład z gminną reklamą ustawioną w pasie tej drogi? A co z innymi elementami gminnej infrastruktury ?
Do tej pory gmina nie płaciła za zajęcie własnego pasa drogowego.
Po przekazaniu drogi sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
Jeżeli za pozostawienie reklamy trzeba będzie płacić nowemu zarządcy drogi, to przy stawce wynoszącej nawet 10 zł za 1 m² dziennie rachunek może być bardzo konkretny.
Czyli około 9 tysięcy złotych rocznie tylko za to, że reklama nadal stoi w pasie drogowym.
A przecież wcześniej gmina wydała pieniądze na wykonanie samej reklamy.
Wydała również pieniądze na wykonanie przyłącza energetycznego.
I tutaj pojawia się kolejne pytanie.
Jeżeli bardziej opłacalne okaże się zdemontowanie reklamy niż coroczne płacenie za zajęcie pasa drogowego, to czy pieniądze wydane na reklamę i przyłącze energetyczne nie okażą się po prostu wyrzucone w błoto?
I jeszcze jedno pytanie.
Kiedy wykonano przyłącze energetyczne?
Przed podjęciem decyzji o przekazaniu drogi?
Czy już wtedy, gdy było wiadomo, że droga ma przejść pod zarząd Województwa?
Jeżeli to drugie, to warto poznać uzasadnienie takiej decyzji.
Jak zwykle nie będziemy opierać się na domysłach.
Zadamy wszystkie te pytania oficjalnie w trybie dostępu do informacji publicznej.
A odpowiedzi — lub ich brak — opublikujemy na blogu.
