Czekamy teraz na odpowiedzi Wójta Michała Skubisa oraz Przewodniczącej Rady Gminy Katarzyny Tomczyk, którzy swoimi decyzjami skubią portfele nas mieszkańców coraz głębiej..
Po ostatnim posiedzeniu Komisji Skarg pojawiło się bowiem więcej pytań niż odpowiedzi.
I to nie byle jakich pytań.
Takich, po których człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przez ostatnie dwa lata był informowany o rzeczywistości wirtualnej, czy raczej o jej wersji reżyserskiej. Zresztą kategorii C.
Wygląda bowiem na to, że podczas Komisji Skarg Pan Sekretarz i Pani Przewodnicząca znaleźli się w bardzo niezręcznej sytuacji.
Przedstawiana przez nich wersja wydarzeń miała jedną zasadniczą wadę.
Nie wytrzymała zderzenia z dokumentami i faktami.
A dokumenty bywają okrutne.
Nie da się ich uciszyć.
Nie da się ich przegłosować.
Nie da się na nie obrazić.
I nie zmieniają treści w zależności od tego, kto siedzi przy stole.
Z dokumentów przedstawionych podczas postępowania wynika bowiem, że obraz rozliczeń wody może wyglądać zupełnie inaczej niż przedstawiano mieszkańcom przez wiele miesięcy.
Nagle okazało się, że odczyty liczników z 2024 roku powinny być. Więc powstaje pytanie czemu nie zostały użyte ?
Nagle okazało się również, że dokumenty wysłane do Wojewody potrafią być bardziej szczere niż odpowiedzi udzielane mieszkańcom. Czy czytając literalnie dokumenty pokontrolne RIO nie można odnieść wrażenia, że mieszkańcy zostali obciążeni kosztami wody, których nie sposób logicznie wyjaśnić? Dobrowolna darowizna mieszkańców gminy na rzecz Wójta Skubisa?
Prawdopodobnie przez przypadek. 🙂
Prawdopodobnie przez pomyłkę. 🙂
Prawdopodobnie dlatego, że ktoś zapomniał, iż dokumenty wysyłane do organów nadzoru mają tę paskudną cechę, że kiedyś wypłyną, zwłaszcza przy takich szokujących różnicach.
I właśnie dzięki RIO mieszkańcy mogli zobaczyć papiery, których wcześniej jakoś nie było widać.
Czasami miesiące składania wniosków, pytań i reklamacji nie dają tyle informacji, co jeden załącznik wysłany do Wojewody.
Gdyby nie to, dalej żylibyśmy w przekonaniu, że wszystko się zgadza, wszystko zostało wyjaśnione, a wszelkie wątpliwości istnieją wyłącznie w wyobraźni mieszkańców.
Tymczasem dokumenty mają tę nieprzyjemną cechę, że czasem mówią więcej niż ich autorzy by sobie życzyli.
A jeszcze ciekawsze są liczby.
Bo z dokumentów wynika sytuacja, której nie potrafię logicznie wyjaśnić.
Ilość wody, którą obciążono mieszkańców, ma być większa od ilości wody wykazanej jako wyprodukowana.
Przyznam, że jestem pod wrażeniem.
Od lat słyszymy o odnawialnych źródłach energii.
Ale odnawialnych źródeł wody jeszcze nie.
Może w Płaskiej dokonano przełomu naukowego, o którym nie wiedzą jeszcze politechniki, instytuty badawcze i reszta świata.
Jak sprzedać mieszkańcom więcej wody, niż samemu się jej wyprodukowało?
O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć zachowanie Pana Sekretarza, o tyle coraz trudniej zrozumieć zachowanie Pani Przewodniczącej.
Pan Sekretarz broni przecież urzędu.
Broni własnych decyzji.
Broni własnych pism.
Broni własnych odpowiedzi.
Jeżeli dokumenty zaczynają przeczyć wcześniejszym twierdzeniom, to trudno oczekiwać, że sam wyjdzie i powie: „tak, pomyliliśmy się”.
To przynajmniej jest logiczne.
Ale jaka jest logika działania Pani Przewodniczącej?
Osoba, której powierzyliśmy kontrolowanie Naszych praw i pieniędzy sprzeniewierzyła się swoim obowiązkom, dodatkowo pilnując, aby to samo robili wszyscy członkowie Wspólnej Sprawy.
Dlaczego osoba stojąca na czele organu kontrolującego Wójta tak często zachowuje się jak obrońca Wójta?
Dlaczego kolejne wątpliwości mieszkańców traktowane są jak problem mieszkańców, a nie problem wymagający wyjaśnienia?
Z punktu widzenia uczciwości jaką próbowała nas mamić Pani Przewodnicząca, takie zachowanie jest irracjonalne.
Dlaczego z jej perspektywy dokumenty budzą mniejsze zainteresowanie niż tłumaczenia urzędu?
Dlaczego w sytuacji, gdy pojawiają się oczywiste rozbieżności, pierwszym odruchem nie jest wyjaśnienie sprawy, lecz obrona urzędu?
Dlaczego osoba, która jeszcze w 2023 roku potrafiła zadawać niewygodne pytania poprzedniemu Wójtowi, dziś tak skutecznie pomaga unikać odpowiedzi na te same pytania?
Co takiego zmieniło się od 2023 roku?
Tego bardziej lubi, czy wie, że z odejściem sterowalnego człowieka odejdzie w niebyt, a reflektory zaczną świecić w inną stronę?
Co wydarzyło się pomiędzy rolą osoby patrzącej władzy na ręce a rolą osoby broniącej władzy przed mieszkańcami?
Czy to tylko polityczna lojalność?
Czy przekonanie, że urząd zawsze ma rację?
Czy może istnieje jeszcze jakiś inny powód, którego mieszkańcy po prostu nie znają?
To jednak nie koniec.
W najbliższych dniach wrócimy do kontynuacji tematu wody i kolejnego bulwersującego tematu reklamacji dotyczących rachunków za wodę.
Bo z dostarczonych dokumentów wynika, że niektóre sprawy mogą wyglądać znacznie ciekawiej, niż przedstawiano to mieszkańcom.
Będzie o tym, że wszyscy włacimy za miliony litrów, jesteśmy oszukiwali przy rozliczeniach, ale są też wybrańcy. Wybrańcy którym wg sygnalistów darowano grube tysiące złotych, jednocześnie rozkładając ich obciążenia na nas wszystkich?
Ciekawe ?
Dzisiaj, aby potwierdzić sytuację, zadam pytanie urzędowi. Wieczorem pojawi się również treść pytania w znanym Wam miejscu.
Ale o tym za dwa tygodnie, bo tyle ma urząd na odpowiedź.
Natomiast już po południu zajmiemy się kolejną historią.
Podczas Komisji Skarg padło pytanie to ile kar mamy tylko od początku roku. Pani Przewodniczaca głośno powiedziała, że o niczym nie wie :-), uśmiechając się przy tym nieznacznie. A my naiwni wierzymy, że powiedziała prawdę? ha ha ha.
Niedawno mieszkańcy zapłacili blisko 40 tysięcy złotych za skutki błędów przy inwestycji wodno-kanalizacyjnej.
Ktoś poniósł konsekwencje ? Wójt ? Osoba odpowiedzialna merytorycznie? No co wy 😉.
Pan Sekretarz podczas komisji poinformował z uśmiechem, że te pieniądze już przepadły i się nie wrócą. Zresztą nie jego. Zresztą zaraz, zaraz. Ostatnio pisaliśmy o pewnym zwolnieniu z podatku. Pewnie niektórzy już łapią o co chodzi.
No to świetnie.
Mieszkańcy z pewnością odetchnęli z ulgą.
Skoro przepadły z uśmiechem, to pewnie mniej bolą. Zresztą wg nich to drobne. Przy 2 000 mieszkańców to zaledwie zrzutka po dodatkowe 20 zł od łebka.
Teraz pojawiają się pytania o następną karę?
Kto za to odpowiada?
Czy wyciągnięto jakiekolwiek konsekwencje służbowe?
Czy ktoś poniósł odpowiedzialność?
A może po raz kolejny obowiązuje zasada, że odpowiedzialność kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się urząd?
Będą strażacy.
Będzie nowy wóz.
Będzie pytanie o karę.
I będzie kolejne bardzo dobre pytanie.
Bo dobre pytanie jest na wagę złota.
Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś bardzo nie chce na nie odpowiadać.
Ciąg dalszy nastąpi. A dla osób które lubią układanie puzzli, mała zajawka 😊
