
Otrzymałem wreszcie od Pani Przewodniczącej odpowiedzi na moje skargi.
Przyznam szczerze – odwagi nie można odmówić. Gorzej z analizą dokumentów.
Pierwszej skargi nie dało się „skręcić”, bo nagrałem komisję od początku do końca. Łącznie z głosowaniem. Została uznana.
Dwie pozostałe już nie.
I to pomimo tego, że przed wyjściem wyraźnie uprzedzałem Komisję, że muszę pilnie opuścić posiedzenie, ale proszę, aby nie przyjmowała bezkrytycznie za prawdę wszystkiego, co przygotowano jej na kartce i co przed chwilą bez trudu obaliłem.
Nie posłuchali.
Co ciekawe, podczas komisji wielokrotnie wykazywałem Pani Przewodniczącej Katarzynie Tomczyk oraz Panu Sekretarzowi Maciejowi Zdancewiczowi, że przedstawiane przez nich wyjaśnienia nie wytrzymują konfrontacji z dokumentami i faktami.
Nie jest to zresztą dziedzina, w której poruszam się po omacku.
Od lat pracuję z systemami rozliczania mediów i zarządzam nieruchomościami obejmującymi około dwa razy więcej gospodarstw niż cała Gmina Płaska.
Nie mam jeszcze protokołu głosowania komisji, dlatego do chwili jego otrzymania zakładam, że przynajmniej jeden radny zachował zdrowy rozsądek i uczciwość intelektualną.
Jednego jestem pewien.
Nie był to przewodniczący komisji Pan Sudnik.
Dlatego daję Pani Przewodniczącej Tomczyk oraz Panu Sekretarzowi Zdancewiczowi czas do końca piątku na poinformowanie mieszkańców, że przekazane Komisji informacje były niepełne lub nieprawdziwe, w wyniku czego Komisja, a następnie Rada Gminy podejmowały decyzję bez znajomości wszystkich istotnych okoliczności.
Bo teraz przechodzimy do rzeczy.
Uwaga. Attention. Achtung.
Wyskakuje królik z kapelusza:
- Żeby nie przytaczać pół pisma uzasadnienia komisji Skarg:

Przez wiele stron uzasadnienia mojej skargi mieszkańcom tłumaczono, że nie było możliwości ustalenia rzeczywistego zużycia wody na dzień zmiany taryfy.
Komisja przyjęła tę wersję.
Rada Gminy również.
Problem polega na tym, że ja czytam dokumenty. A dokumenty czasem bywają bezlitosne.
Jako inżynier znam się również na technice.
Zacznijmy więc od początku.
Co Gmina kupowała za publiczne pieniądze?
W opisie przedmiotu zamówienia dotyczącym wdrożenia systemu telemetrycznego dla wodomierzy zapisano między innymi:
Dane pomiarowe odczytywane, rejestrowane i transmitowane z modułu radiowego do systemu objazdowego muszą zawierać: a) podanie aktualnego wskazania wodomierza w momencie odczytu, b) rejestr wskazań licznika z poprzednich 12 miesięcy (wskazanie, przepływ wsteczny), c) podanie informacji o alarmach, w tym: ➢ o użyciu magnesu neodymowego, ➢ o demontażu modułu radiowego, ➢ o przecieku z podaniem ilości dni w miesiącu, ➢ o stanie baterii, ➢ o przepływie wstecznym, d) aktualna data i godzina odczytu (z uwzględnieniem czasu letniego i zimowego oraz lat przestępnych), e) podanie informacji o przepływach wstecznych, f) rejestr wskazań licznika z poprzednich 12 miesięcy (wskazanie, przepływ wsteczny) g) historia alarmów z 12 miesięcy.
Czyli po polsku:
Gmina wymagała, aby system przechowywał historię wskazań liczników.
Nie jeden odczyt.
Nie dwa.
Dwanaście miesięcy.
Ale to dopiero początek.
Próba nr 1 – usuńmy rejestrator, ograniczmy historię danych
Jeden z wykonawców zapytał:
27. Pytanie do OPZ, Rozdział IV. Pkt 10. Zamawiający wymaga aby moduły radiowe posiadały rozszerzenie w postaci rejestratora. Czy Zamawiający zgodzi się na wykreślenie w całości tego wymagania? Na rynku jest tylko jeden producent który oferuje takie urządzenia. Takie wymaganie wyklucza konkurencyjność postępowania przetargowego. Odpowiedz: Zamawiający nie chce ograniczać funkcjonalność modułów, rejestrator jest urządzeniem powszechnym. Zamawiający nie dopuszcza zmiany zapisu.
28. Pytanie do OPZ, Rozdział IV. Pkt 10. Zamawiający wymaga aby dane pomiarowe odczytane, rejestrowane i transmitowane z modułu radiowego do systemu objazdowego musiały zawierać: … b) rejestr wskazań z licznika z poprzednich 12 miesięcy (wskazanie, przepływ wsteczny). Czy Zamawiający dopuści moduł radiowy, który w odczycie trasy będzie przesyłał dane o wskazaniu zapamiętane z końca ostatniego miesiąca. Dane odczytowe z pozostałych 11 miesięcy będą możliwe do odczytu w trybie serwisowym. Odpowiedz: Zamawiający dopuszcza proponowany moduł o ile wymagane dane będą prezentowane w systemie telemetrycznym. Przetłumaczę.
Wykonawca chciał wyrzucić rejestrator.
Gmina powiedziała:
Nie.
Ma być.
Koniec dyskusji.
Gmina nie zrezygnowała z historii 12 miesięcy.
Gmina nie powiedziała:
„nie potrzebujemy tych danych”.
Gmina powiedziała:
„dane mają być dostępne w systemie telemetrycznym”, zresztą identycznie jak w wszystkich systemach w Polsce jakie znam.
I teraz robi się naprawdę ciekawie
Moja sprawa dotyczy przełomu 2024 i 2025 roku.
Czyli okresu, w którym system działał już od wielu miesięcy.
A teraz przypomnijmy sobie, co usłyszała Komisja Skarg i Rada Gminy.
Że nie dało się ustalić rzeczywistego zużycia na dzień zmiany taryfy.
Przecież pomimo ciągłych odpowiedzi od Wójta Michała Skubisa i Sekretarza Zdancewicza, gmina miała dostęp do tych danych co najmniej do listopada 2025 roku, a jak zarchiwizowała dane to ma je cały czas. Mogli chodzić i odczytywać dane 2 miesiące, nawet 11 miesięcy. System podałby im zawsze dokładną daną na 31.12.2024. Jeżeli by chcieli.
Tak to wygląda u mnie:

Gdzie aktualny jest na dzień odczytu, a kolejne M- … to ostatnie dni poprzednich miesięcy, aż do 12 miesięcy wstecz.
Są też i inne dane:

To ja mam bardzo proste pytanie.
Jeżeli system miał przechowywać historię wskazań liczników z poprzednich 12 miesięcy, a Gmina sama walczyła o utrzymanie tej funkcjonalności podczas przetargu (słusznie, gdyż jest to standard na rynku), to:
Czy Urząd Gminy Płaska posiadał stan liczników na dzień 31 grudnia 2024 roku?
Jeżeli tak – dlaczego nie został wykorzystany?
Jeżeli nie – to dlaczego odebrano system, który miał takie dane przechowywać?
W tym miejscu możliwe są tylko dwa wyjaśnienia.
Najbardziej zadziwiające jest to, że przez całą komisję, a następnie w uzasadnieniu uchwały, nikt nawet nie zadał pytania o dane zapisane w systemie telemetrycznym. Nikt nie zapytał, czy system przechowuje historię wskazań. Nikt nie sprawdził, czy można odtworzyć stan licznika na dzień 31 grudnia 2024 r. Wszyscy przyjęli za pewnik, że takich danych nie ma.
Wariant pierwszy
Urząd nie ma pojęcia, jakie funkcjonalności posiada system kupiony za publiczne pieniądze.
To byłby poziom kompromitacji trudny do opisania. Poza tym wyrzucanie pieniędzy publicznych w błoto
Wariant drugi
Urząd doskonale wie, jakie dane posiada system.
I wtedy każdy może sam odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego mieszkańcom przedstawiono inną wersję wydarzeń.
Ja swojego zdania nie muszę już nikomu podpowiadać.
Dokumenty robią to za mnie.
Wariant trzeci
Wiedzieli, że system może przechowywać takie dane, ale nikomu nie chciało się sprawdzić.
Wtedy nie mówimy ani o niewiedzy, ani o świadomym wprowadzaniu kogokolwiek w błąd.
Mówimy o sytuacji, w której skarga mieszkańca została odrzucona bez zweryfikowania podstawowych danych znajdujących się w systemie zakupionym za publiczne pieniądze.
A teraz kilka słów do osób odpowiedzialnych za tę historię.
Pani Katarzyno Tomczyk.
Panie Michale Skubisie
Panie Macieju Zdancewicz.
Panie Sudnik.
Mówiłem podczas komisji, czym zajmuję się zawodowo.
Mówiłem, że od lat pracuję między innymi z systemami rozliczeń mediów.
Mówiłem, że zarządzam większymi systemami niż ten funkcjonujący w Gminie Płaska.
Mówiłem, że wiem, jak działają radiowe odczyty liczników.
Nie słuchaliście podpowiedzi, gdy pędziliście uparcie do zderzenia z ścianą.
Nie szkodzi.
Do końca piątku mają Państwo czas, aby wyjaśnić mieszkańcom, dlaczego Komisja i Rada Gminy podejmowały decyzję bez odniesienia się do tych dokumentów. Chętnie przedstawię takie wyjaśnienie, które mi wyślecie.
Jeżeli tego nie zrobicie, w weekend przejdziemy do rozebrania tego cyrku na czynniki pierwsze.
I zapewniam Państwa, że ten królik był dopiero pierwszy.
Sprawdzę również co można wysłać do Wojewody za pośrednictwem Rady Gminy Płaska 🙂
PS. Dla porządku przypomnę jeszcze jedną rzecz.
Podczas komisji wyraźnie mówiłem, że jako licencjonowany zarządca nieruchomości doskonale rozumiem, iż odczyt wszystkich liczników w gminie może trwać dwa lub trzy dni. Jest to nagrane.
Nigdy nie twierdziłem, że ktoś powinien odczytać wszystkie wodomierze o północy 31 grudnia. System pozwalał Wam czytać nawet kilka miesięcy, jeżeli byłaby taka Wasza wola, i zawsze podałby poprawną daną na dzień 31.12.2024. Bo wszystkie systemy mają taką funkcjonalność.
Mój zarzut był inny.
Skoro kolejny odczyt wykonano dopiero 13 marca 2025 r., czyli ponad trzy miesiące po zmianie taryfy, to oznacza to, że od samego początku nie planowano ustalenia rzeczywistego stanu liczników na dzień zmiany stawki. Co więcej, nawet gdyby ktoś chciał twierdzić, że nie sprawdzono tych danych w marcu 2025 r., to nadal pozostaje pytanie, dlaczego nie sprawdzono ich w czerwcu 2025 r., wrześniu 2025 r. lub podczas rozpatrywania skargi. Historia 12 miesięcy obejmowała wówczas grudzień 2024 r. i mogła zostać zweryfikowana jednym raportem z systemu. Dziś okazuje się jednak, że sama Gmina wymagała od wykonawcy systemu przechowywania historii wskazań liczników z poprzednich 12 miesięcy.
I właśnie dlatego odpowiedź na pytanie, co naprawdę znajdowało się w systemie telemetrycznym na dzień rozliczenia mieszkańców, staje się jeszcze bardziej interesująca.
Najbardziej niezwykłe w całej tej historii nie jest to, że ktoś mógł się pomylić.
Najbardziej niezwykłe jest to, że przed odrzuceniem skargi mieszkańca nikt nie wykazał, że sprawdził dane, które – zgodnie z dokumentacją przetargową – system miał przechowywać.
Tutaj mała podpowiedź dla urzędu. Gdybyście odczytali dzisiaj dane, to możecie odczytać stan na dzień dzisiejszy, oraz 12 kolejnych miesięcy wstecz na ostatni dzień tych miesięcy: 31 maja 2026 , 30 kwietnia 2026 , 31 marca 2026, ………………… aż do 31 maja 2025. To taka darmowa podpowiedź
Radni dostali pismo od prawnika i je przegłosowali. Dokumenty przedstawione przeze mnie najwyraźniej nie były już potrzebne.
