Wg Pani Tomczyk wojsko zawaliło segregację. A kto odpowiada za nadzór?

Pani Przewodnicząca Tomczyk na moje stwierdzenie, że nadal nie otrzymałem z gminy odpowiedzi dotyczącej raportu o stanie gminy przedstawionego przez Wójta Skubisa, szybko stwierdziła, że za słabe wyniki segregacji odpadów odpowiada wojsko.

Przytaknął jej również Sekretarz Zdancewicz.

Dowiedziałem się, że właśnie to ma być wyjaśnieniem anomalii wykazanych w raporcie. Tym razem nie chodzi więc o błędy, które w ubiegłym roku były poprawiane po mojej interwencji, lecz o wpływ jednego podmiotu na wyniki całej gminy.

Na razie jednak jest to bardziej hipoteza niż udowodniony fakt.

Być może mają rację.

Jeżeli dane przekazane przez jednostkę wojskową rzeczywiście wykazały niski poziom segregacji, mogło to mieć wpływ na wyniki całej gminy.

Tylko że takie wyjaśnienie rodzi znacznie poważniejsze pytania.

Gmina nie jest biernym obserwatorem, który przypadkiem dowiaduje się o problemach po zakończeniu roku.

To gmina organizuje system gospodarki odpadami.

To gmina odpowiada za osiąganie poziomów recyklingu.

To gmina analizuje sprawozdania.

To gmina ma narzędzia kontrolne.

To gmina ma obowiązek reagować, gdy pojawiają się nieprawidłowości.

Gmina nie jest przy tym całkowicie bezradna wobec jednostki wojskowej.

Może analizować informacje uzyskiwane od przedsiębiorców odbierających odpady oraz weryfikować okresowe zestawienia i sprawozdania dotyczące odbioru poszczególnych frakcji odpadów.

Jeżeli więc problem rzeczywiście istniał przez cały 2025 rok, mieszkańcy mają prawo zapytać, czy wcześniejsze dane pozwalały go zauważyć jeszcze przed sporządzeniem rocznego raportu.

Możliwe są tylko dwa scenariusze.

Pierwszy.

Władze gminy wiedziały o problemie.

W takim przypadku należy zapytać, dlaczego przez tak długi czas nie podjęto skutecznych działań.

Drugi.

Władze gminy nie wiedziały o problemie.

Tylko że wtedy pojawia się pytanie, po co w ogóle istnieje system nadzoru, analiz i kontroli.

Nie wiem, która z tych odpowiedzi jest bardziej kompromitująca.

Bo tłumaczenie nieosiągniętych poziomów recyklingu zachowaniem jednego podmiotu jest jednocześnie przyznaniem, że coś nie zadziałało w samym systemie nadzoru.

To trochę tak, jakby kierownik sklepu tłumaczył wieloletnie braki w kasie tym, że jeden pracownik źle liczył pieniądze.

Pierwsze pytanie nie brzmi wtedy:

„Co zrobił pracownik?”

Pierwsze pytanie brzmi:

„Gdzie przez cały ten czas był kierownik?”

Dlatego mieszkańcy mają prawo poznać odpowiedzi na kilka prostych pytań.

  • Kiedy gmina po raz pierwszy dowiedziała się o problemie?
  • Jakie dane to wykazały?
  • Czy problem był możliwy do zauważenia już w trakcie roku?
  • Jakie działania podjęto?
  • Jakie kontrole przeprowadzono?
  • Jaką korespondencję prowadzono z jednostką wojskową?

I najważniejsze.

Mamy koniec czerwca 2026 roku.

Od momentu sporządzania sprawozdania minęło już kilka miesięcy.

Co konkretnie zrobiono od początku roku, aby ten sam problem nie powtórzył się w sprawozdaniu za 2026 rok?

Czy przeprowadzono rozmowy z wojskiem?

Czy ustalono plan naprawczy?

Czy wdrożono jakiekolwiek działania mające poprawić poziom segregacji?

Czy może jedynym działaniem było znalezienie winnego po fakcie?

Bo mieszkańców interesuje nie tylko wskazanie odpowiedzialnego za rok ubiegły.

Mieszkańców interesuje przede wszystkim to, czy za rok znowu nie usłyszą dokładnie tego samego tłumaczenia.

I mają pełne prawo oczekiwać odpowiedzi.

Nie z ciekawości.

Dlatego, że ewentualne konsekwencje finansowe nie obciążą ani Przewodniczącej Rady Gminy, ani Wójta, ani dowódcy jednostki wojskowej.

Jeżeli pojawią się kary lub dodatkowe koszty związane z nieosiągnięciem wymaganych poziomów recyklingu, zostaną one pokryte z budżetu gminy.

A budżet gminy to pieniądze mieszkańców.

Boję się jednak, że prawda może być dużo bardziej prozaiczna niż wszystkie dzisiejsze wyjaśnienia.

Problem został zauważony dopiero wtedy, gdy przyszedł czas sporządzenia raportu i okazało się, że dokument musi być publiczny, a mieszkańcy zaczęli go czytać.

Jeżeli tak było, to jeszcze bardziej niepokoi mnie coś innego.

Mamy już koniec czerwca 2026 roku.

Od wykrycia problemu minęło kilka miesięcy.

Czy ktokolwiek sprawdził, jak wygląda sytuacja obecnie?

Czy przeprowadzono analizę danych za 2026 rok?

Czy ustalono działania naprawcze?

Czy wdrożono rozwiązania, które mają zapobiec powtórzeniu się tej sytuacji?

Bo jeśli za kilka miesięcy okaże się, że problem nadal istnieje, to trudno będzie mówić o pechu, wojsku czy nieprzewidzianych okolicznościach.

Będzie to oznaczało, że po wykryciu problemu po prostu nic z nim nie zrobiono.

Najbardziej martwi mnie jednak coś jeszcze.

Za ewentualne błędy, zaniedbania czy brak nadzoru nie zapłacą osoby pełniące funkcje publiczne.

Nie zapłaci Wójt.

Nie zapłaci Sekretarz.

Nie zapłaci Przewodnicząca Rady.

Jeżeli pojawią się kary lub dodatkowe koszty, zapłacą mieszkańcy.

Jak zwykle.

Na koniec zostawię pewną scenę z ostatniej sesji komisji skarg.

Padło pytanie, jak to się stało, że w raporcie o stanie gminy powierzchnia rezerwatów w Gminie Płaska okazała się mniejsza niż rok wcześniej.

Pan Sekretarz odpowiedział stanowczo, że powierzchnia rezerwatów się zwiększyła.

Problem w tym, że raport Wójta mówi coś zupełnie innego.

I tu pojawia się dylemat.

Albo raport zawiera błędne dane.

Albo Sekretarz nie zna danych zawartych w raporcie, a mimo to koryguje mieszkańców z pełnym przekonaniem.

Jedno jest pewne – ktoś nie ma racji.

I dobrze byłoby ustalić kto, zanim zaczniemy przyjmować za pewnik kolejne wyjaśnienia dotyczące odpadów, rezerwatów czy innych danych zawartych w dokumentach gminy.

Bo jeśli oficjalny raport mówi jedno, a przedstawiciel urzędu publicznie twierdzi coś dokładnie przeciwnego, to mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać wyjaśnienia, która wersja jest prawdziwa.

Zwłaszcza gdy te same osoby przekonują dziś, że znają przyczyny problemów z odpadami, choć odpowiedzi i dokumentów potwierdzających te tezy nadal brak.

A skoro przy odpadach słyszymy, że winne jest wojsko, to tym bardziej warto poznać odpowiedź na pytanie, kiedy problem został wykryty, jakie działania podjęto i co zrobiono, aby nie powtórzył się w 2026 roku.

Bo mieszkańcy nie oczekują kolejnych zapewnień.

Mieszkańcy oczekują faktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *