Warszawa ma swojego lekarza, a Płaska pewnego dyrektora ?

Piszecie do mnie o tym, co wydarzyło się w Warszawie. O lekarzu, który zainkasował gigantyczne pieniądze.

Kochani…

Naprawdę myślicie, że takie rzeczy dzieją się tylko w Warszawie?

No nie bądźmy naiwni. 😊

Oczywiście skala jest trochę inna. Warszawa ma większy budżet. U nas wszystko jest bardziej kameralne. Nawet nieprawidłowości są bardziej lokalne i swojskie.

Jakby to powiedzieć…

Była sobie pewna instytucja w Płaskiej.

Był sobie pewien dyrektor.

Było sobie pewne wynagrodzenie.

I jest sobie pewna kontrola przeprowadzona przez pewną instytucję z Białegostoku.

A w tej kontroli można przeczytać bardzo ciekawe rzeczy.

Na przykład o tym, że przez prawie 3 lata wypłacano wynagrodzenie wyższe niż dopuszczają przepisy.

Można też przeczytać, ile to kosztowało.

Można przeczytać, kto takie wynagrodzenie przyznał oraz jak dwóch Wójtów solidarnie się na to zgadzało.

Można nawet przeczytać, kto według kontrolujących mógłby odpowiadać za skutki całej sytuacji.

Naprawdę ciekawa lektura.

Polecam.

Zwłaszcza tym, którzy lubią słuchać o przejrzystości, odpowiedzialności i trosce o publiczne pieniądze.

Co stało się później?

No właśnie.

I tu zaczyna się najciekawsza część historii.

Bo z tego co pamiętam:

nie było wielkiej afery,

nie było konferencji,

nie było publicznego rozliczania,

nie było szczególnego oburzenia,

nie było spektakularnych konsekwencji.

Niekwestionowana gwiazda Tik toka milczy, na youtubie filmów nie nagrał, konferencji nie zrobił, do radia nie poleciał, prasy nie ściągnął, konsekwencji nie wyciągnął.

Za to była cisza.

Bardzo wygodna cisza.

Temat zna obecny Wójt Skubis, w końcu on był adresatem pism urzędowych, a nawet jednej uchwały pewnej instytucji :-).

Temat zna Przewodnicząca Rady ;-).

Temat znają niektórzy radni.

Temat znają osoby, które powinny go znać.

I co?

I nic.

W Warszawie lecą stanowiska.

Lekarz ze strachu i w nadziei na mniejszy wyrok oddaje pieniądze.

Prokuratura zagląda w dokumenty.

Media żyją tematem tygodniami.

A w Płaskiej?

W Płaskiej najwyraźniej obowiązuje bardziej ekologiczne podejście.

Nie robi się hałasu.

Nie wzbudza emocji.

Nie produkuje zbędnych pytań.

Wszystko pozostaje w obiegu zamkniętym.

I tylko od czasu do czasu ktoś znajdzie w internecie jakiś dokument, przeczyta go i zacznie się zastanawiać:

„Chwileczkę… to naprawdę tak można?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *