Bonus Przypowieść o Synu Cieśli i drogach, które nadzorował

I stało się w owych dniach, że mieszkańcy krainy Płaska zaczęli szemrać między sobą.

Mówili bowiem:

— Drogi nasze pełne są dziur.
— Piach rozmnożył się bardziej niż przejezdność.
— A droga Nad Paniówką została naruszona mimo wielkich wydatków.

Wtedy udali się do Pana Roberta z prośbą.

Nie prosili o wiele.

Nie prosili o komisję.
Nie prosili o kontrolę.
Nie prosili nawet o cud.

Prosili jedynie:

— Idź i zobacz.

Lecz Pan Robert rzekł:

— Nie jestem winny tej sprawy.

I obmył ręce swoje.

Następnie przekazał sprawę w ręce Sekretariatu, aby ten osądził drogi, piach, koleiny i wszystkie inne utrapienia mieszkańców.

A Sekretariat spojrzał na sprawę.

I odłożył ją.

I spojrzał ponownie.

I odłożył ją jeszcze dalej.

I tak dokonał się cud administracyjnego zniknięcia problemu.

Albowiem droga nadal była dziurawa, lecz zgłoszenie zostało skutecznie zagospodarowane.

I nastała cisza.

Tak wielka, że słychać było tylko kamienie wyskakujące spod kół na ulicy Dereniowej.

I wtedy wystąpił Syn Cieśli, opiekun dróg i patron kierowców.

A mieszkańcy nie rozumieli jego dzieła.

Patrzyli na dziury i mówili:

— Droga jest zła.

Patrzyli na piach i mówili:

— Droga jest zła.

Patrzyli na koleiny i mówili:

— Droga jest zła.

Lecz Syn Cieśli rzekł:

— Małej jesteście wiary.

Albowiem najbezpieczniejszy kierowca to ten, który nigdzie nie jedzie.

I wtedy mieszkańcy zaczęli pojmować wielkość planu.

Droga zwinięta?

Bezpiecznie.

Dziura?

Bezpiecznie.

Piach jak na plaży?

Bezpiecznie.

Samochód pozostawiony pod domem?

Pełnia bezpieczeństwa.

I widział Syn Cieśli, że było to dobre.

Być może obserwowali właśnie najbardziej ambitny program poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w historii krainy Płaska.

Nie naprawiać dróg.

Doprowadzić do sytuacji, w której nikt nie będzie chciał po nich jeździć.

Wypadków rzeczywiście będzie mniej.

A potem przyszedł czas transportu szkolnego.

I pojawiła się oferta tańsza.

Lecz nie ona została wybrana.

A mieszkańcy pytali:

— Jak to możliwe?

Na co odpowiedziano im:

— To tajemnica negocjacji.

I negocjowano tak długo, aż tańsze stało się droższe, a mniej usług zaczęło być przedstawiane jako więcej oszczędności.

I zdumieli się mieszkańcy.

Bo dzieci z Suchej Rzeczki nie analizowały protokołów przetargowych.

One po prostu wiedziały, że muszą iść dalej do autobusu niż wcześniej.

Potem zaś wydarzył się cud Rock Water.

Albowiem oznajmiono ludowi:

— Transport będzie darmowy.

I uwierzyli niektórzy.

Lecz gdy zaczęli liczyć, odkryli, że darmowy był tylko dla jednej kieszeni.

Zaś druga kieszeń płaciła w milczeniu.

I przypominało to promocję w wielkim straganie.

Kupujesz taniej.

Cieszysz się, że zaoszczędziłeś.

A potem po cichu musisz dokupić drugi produkt, żeby ilość na talerzu się zgadzała.

I kończysz z rachunkiem większym niż na początku.

Ale plakat wyglądał pięknie.

I nastała zima.

A pług pojawiał się czasem przed śniegiem.

Czasem po śniegu.

A czasem mieszkańcy mogli długo kontemplować opad, zanim nadeszło odśnieżanie.

I nikt nie wiedział, czy to plan, czy przypadek.

Największy jednak cud miał dopiero nadejść.

Oto bowiem pojawiła się opowieść o piaskarce.

Jedni twierdzili, że była.

Drudzy, że jej nie było.

Jeszcze inni, że była, ale objawiała się pod postacią sprzętu należącego do kogoś innego.

I wtedy mieszkańcy zadali pytanie:

— Kto za to zapłacił?

Lecz odpowiedź nie nadeszła.

A mieszkańcy wrócili do domów.

I rozmyślali nad największą tajemnicą tej kadencji.

Nie nad tym, dlaczego drogi są takie, jakie są.

Nie nad tym, kto wygrał przetarg.

Nie nad tym, czy była piaskarka.

Lecz nad tym, dlaczego od dnia, gdy władzę objął Namiestnik z rodu Wielkiego Łowczego, najpierw wypłaca się srebrniki, a dopiero później zastanawia, czy dzieło zostało wykonane.

I do dziś nie znaleziono odpowiedzi.

Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *