Jedyny taki samorząd na turnieju

27 maja w Augustowie odbył się turniej piłki siatkowej samorządów.

Nasza gmina również brała udział.

Szkoda, że nie zamieszczono żadnej informacji ani przed turniejem, ani po nim na stronie UG Płaska.
Może dlatego, że sportowo wielkich sukcesów nie było, ale uczciwie mówiąc — tutaj akurat wynik nie jest najważniejszy. Najważniejszy był żywiołowy doping Naszych kibiców.

Moją uwagę zwróciły jednak koszulki zawodników.

Oprócz jednej praktycznie wszystkie drużyny występowały w strojach:
– z herbem,
– nazwą miasta,
– nazwą powiatu,
– albo przynajmniej nazwą gminy, którą reprezentują.

A Gmina Płaska?

Wystąpiła w koszulkach „Rock Water”.

I żeby było jasne:
nie uważam, że ktoś specjalnie ukrywał nazwę gminy.
To wygląda raczej dużo prościej i dużo bardziej po płaszczańsku:
gmina prawdopodobnie nie posiada nawet podstawowych koszulek reprezentacyjnych, więc wykorzystano to, co akurat zostało po Rock Water.
Nawet niespecjalnie zastanawiając się, jak będzie to wyglądało na tle innych samorządów.

I właśnie to jest chyba najbardziej symboliczne.

Bo okazuje się, że przy budżetach promocyjnych liczonych w setkach tysięcy złotych samorząd reprezentujący gminę na turnieju międzygminnym nie ma nawet jednolitych koszulek z nazwą gminy.

I niestety coraz częściej wygląda to tak, jakby Wójt zarządzał gminą kompletnie bez planu i przewidywania skutków własnych decyzji.

Najpierw jest chaos.
Potem prowizorka.
Później gaszenie pożaru.
A na końcu standardowy komunikat, że:
– „sytuacja jest trudna”,
– „wszyscy są winni”,
– albo że „nikt wcześniej nie przewidział problemu”.

Tylko że rolą Wójta jest właśnie przewidywanie problemów wcześniej.

Bo inaczej kończy się dokładnie tak jak zwykle:
– gmina traci pieniądze,
– mieszkańcy ponoszą konsekwencje organizacyjnego bałaganu,
– a później pół powiatu patrzy na to wszystko z mieszaniną zdziwienia i politowania.

Co więcej — była to prawdopodobnie jedyna drużyna samorządowa na całym turnieju, która wystąpiła bez nazwy swojej gminy, miasta albo powiatu.

Za to Rock Water było wszędzie.
Nawet na piersi samorządu. Niczym Orzełek reprezentacji Polski. Oczywiście jaka gmina taki orzełek.

I może właśnie tutaj najlepiej widać dzisiejsze priorytety:
gmina powoli znika,
ale marka festiwalu ma się świetnie.

Choć być może źle rozumiem nowoczesny marketing.
Może dziś nie promuje się już gminy.
Może teraz gmina istnieje głównie po to, żeby promować Rock Water.

Być może kontakt z tajemniczą Rock Water działa dziś tak silnie, opanowując serca i umysły władzy, że człowiek po pewnym czasie przestaje już odróżniać promocję gminy od promocji festiwalu.

A jak każde uzależnienie — z czasem zaczyna domagać się coraz więcej i więcej.
Coraz większej uwagi.
Coraz większych pieniędzy.
Coraz większej przestrzeni.
I coraz częściej kompletnie niezależnie od kosztów, jakie ponosi sama gmina.

A potem pozostaje już tylko wrócić do domu.
Oczywiście pod flagą Rock Water.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *