Płaska jako stan umysł cd.

stan na wieczór 27 maja:

Panie Wójcie,

25 maja opisałem publicznie problem błędnego oznakowania na granicy Płaskiej i Gorczycy.

Problem nie jest estetyczny.
Problem jest prawny i dotyczy bezpieczeństwa ruchu.

Bo w obecnym układzie oznakowania wygląda na to, że na części ulicy Plażowej formalnie można poruszać się z prędkością do 90 km/h.

Minęły już dwa dni.

I nadal nic nie zostało poprawione. A w przypadku zdarzenia taka sytuacja może rodzić bardzo poważne konsekwencje prawne i organizacyjne.

Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego tak prosta sprawa wymaga aż tyle czasu, skoro rozwiązanie sprowadza się praktycznie do poprawnego ustawienia znaków, które od miesięcy stoją odwrotnie.

Zwłaszcza że problem został już publicznie wskazany i dokładnie opisany.

Nie mówimy tutaj o wielomilionowej inwestycji, analizach, projektach czy procedurach.

Mówimy o podstawowym oznakowaniu drogowym, które powinno zostać poprawione natychmiast po wykryciu błędu.

Tym bardziej że chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców, a nie o internetową dyskusję czy polityczne przepychanki.

I tutaj mieszkańcy zaczynają zadawać sobie coraz bardziej niewygodne pytanie:

jaki właściwie deficyt występuje dziś w zarządzaniu gminą, skoro nawet po publicznym wskazaniu oczywistego błędu dotyczącego bezpieczeństwa ruchu drogowego przez kolejne dni nie da się po prostu pojechać na miejsce i poprawić dwóch znaków?

Czy jest to:
– problem organizacyjny,
– paraliż decyzyjny,
– niezdolność do przyznawania się do błędów,
– czy może zwykłe przekonanie, że mieszkańcy i tak o wszystkim za chwilę zapomną?

Bo coraz więcej osób odnosi wrażenie, że w tej kadencji największym problemem nie jest nawet sam błąd.

Największym problemem jest niezdolność do normalnej, szybkiej reakcji po jego wykryciu.

I naprawdę coraz więcej mieszkańców ma już dość sytuacji, w której więcej energii poświęca się na obrażanie się, walkę z krytyką i tłumaczenie rzeczy oczywistych niż na zwykłe, normalne działanie.

Bo mieszkańcy chcą Wójta, który coś robi dla gminy.
Nawet jeśli czasami miałoby to oznaczać po prostu szybkie naprawianie własnych błędów.

To i tak byłoby znacznie lepsze niż kolejne dni bezczynności i udawania, że problemu nie ma.

Dlatego mieszkańcy mają dziś pełne prawo pytać:
czy naprawdę w gminie łatwiej jest miesiącami prowadzić spory i pisać pisma niż po prostu pojechać na miejsce i usunąć oczywistą nieprawidłowość?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *