
Gmina Płaska wystawiła na sprzedaż swoją sieć światłowodową za około 1,7 mln zł.
I tutaj zaczyna się naprawdę ciekawa historia.
W uzasadnieniu słyszymy między innymi:
– koszty utrzymania rosną,
– opłaty za słupy i infrastrukturę rosną,
– czynsze wzrosły,
– a w przyszłości będzie jeszcze drożej.
Jednocześnie mieszkańcy są uspokajani, że:
„sprzedaż nie wpłynie na ceny internetu ani jakość usług”.
No dobrze.
To spróbujmy to logicznie poukładać.
Skoro:
– utrzymanie sieci staje się coraz mniej opłacalne,
– koszty stale rosną,
– a biznes wygląda tak słabo, że gmina chce się go pozbyć,
to dlaczego prywatna firma miałaby wyłożyć 1,7 mln zł na zakup tej infrastruktury? Czy dla niej ceny nie będą rosnąć?
Przecież prywatny operator:
– nie jest fundacją charytatywną,
– nie kupuje sieci „dla dobra mieszkańców”,
– tylko po to, żeby na niej zarabiać.
I tutaj pojawia się kolejny bardzo ciekawy element:
przetarg nie jest zwykłym przetargiem otwartym.
To przetarg ustny ograniczony.
Czyli:
nie każdy może w nim uczestniczyć. Tylko firmy zaproszone przez Wójta.
I tutaj pojawia się pytanie, które zadaje sobie dziś chyba pół gminy:
ograniczony do kogo?
Bo z tego co wiadomo mieszkańcom, z tej infrastruktury korzysta obecnie praktycznie jeden operator świadczący usługi abonentom.
Czyli pojawia się dość naturalna wątpliwość:
ilu realnych oferentów w praktyce może być zainteresowanych zakupem tej sieci?
Bo umówmy się:
operator, który już:
– korzysta z infrastruktury,
– ma klientów,
– zna przebieg sieci,
– posiada zaplecze techniczne,
– i funkcjonuje lokalnie,
ma przewagę trudną do przeskoczenia.
A skoro tak, to mieszkańcy mają pełne prawo pytać:
– ilu operatorów zaproszono do przetargu,
– ilu realnie może złożyć ofertę,
– oraz czy gmina przeprowadziła analizę konkurencyjności tego procesu.
I tutaj robi się jeszcze ciekawiej.
Bo jeżeli:
– utrzymanie sieci jest tak drogie,
– koszty mają stale rosnąć,
– a biznes „się nie spina”,
to:
dlaczego prywatny podmiot chce za to zapłacić aż 1,7 mln zł?
Czyli mamy kilka możliwości.
Wariant 1
Gmina po prostu nie potrafiła wykorzystać potencjału tej infrastruktury.
Czyli:
– aktywo jest wartościowe,
– da się na nim zarabiać,
– tylko samorząd nie miał pomysłu jak.
To rodzi pytanie:
czy mieszkańcy powinni sprzedawać majątek publiczny dlatego, że ktoś nie potrafił nim efektywnie zarządzać?
To trochę jak z drogą do Rudawki.
Zamiast skutecznie rozwiązać problem i utrzymywać własną infrastrukturę, pojawia się pomysł oddania jej komuś innemu w nadziei, że „będzie lepiej utrzymywana”.
Czyli klasyczne samorządowe:
„nie umiemy utrzymać, więc oddajmy komuś innemu”.
Patrząc na tempo tych strategicznych decyzji, człowiek sam zaczyna się zastanawiać nad zmianą operatora samorządowego 😉
Wariant 2
Dziś słyszymy:
„nic się nie zmieni”.
A zmiany przyjdą później.
Bo operator, który wydaje 1,7 mln zł:
– będzie chciał odzyskać pieniądze,
– zarabiać,
– rozwijać biznes,
– oraz ograniczać ryzyko.
I naprawdę trudno uwierzyć, że zrobi to wyłącznie z własnej dobroci serca.
Przecież wszystko to, o czym mówi dziś Wójt:
– rosnące koszty,
– opłaty,
– utrzymanie infrastruktury,
– przyszłe wydatki,
będzie dotyczyło również prywatnego operatora.
To trochę jak wysłać męża do sklepu po zakupy:
jeżeli produkty są drogie, to nie stanieją magicznie tylko dlatego, że następnego dnia po te same rzeczy pójdzie żona.
Wariant 3 — może problemem nie jest światłowód, tylko budżet?
I tutaj pojawia się jeszcze jedna możliwość.
Może sprzedaż światłowodu nie wynika wyłącznie z „racjonalizacji działalności”, ale zwyczajnie z potrzeby zdobycia gotówki.
Bo w ostatnim czasie:
– Gmina oddała prawie 600 tys. zł dotacji,
– planowany wzrost wynagrodzeń względem 2025 roku wynosi około 1,55 mln zł,
– pojawiają się kolejne awarie wodociągów,
– infrastruktura wymaga coraz większych nakładów,
– a jednocześnie dalej spłacamy wcześniejsze inwestycje.
I wtedy sprzedaż światłowodu zaczyna wyglądać trochę inaczej.
Nie jako:
„strategiczna decyzja telekomunikacyjna”,
ale raczej:
„sprzedaż majątku w celu poprawy bieżącej płynności finansowej”.
Ale jest jeszcze jeden bardzo ciekawy temat:
wycena.
Bo w przypadku takiej infrastruktury bardzo trudno mówić o klasycznej metodzie porównawczej.
Nie kupuje się przecież co tydzień gminnych sieci światłowodowych w Płaskiej, żeby łatwo porównać ceny rynkowe.
A to oznacza, że przy odpowiednich założeniach:
– mnożnikach,
– prognozach,
– stopach zwrotu,
– przewidywanych przychodach,
– kosztach utrzymania,
– czy tempie rozwoju abonentów,
praktycznie każdą wycenę można „ułożyć” w bardzo szerokim zakresie.
I wtedy pojawia się kolejne pytanie:
czy cena 1,7 mln zł wynika z rzeczywistej wartości infrastruktury, czy może bardziej z poziomu, który potencjalny zainteresowany był gotowy zaakceptować?
Bo przy ograniczonym przetargu i bardzo wąskim gronie potencjalnych kupujących mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać:
– pełnej transparentności wyceny,
– pokazania metodologii,
– wartości księgowej,
– kosztów budowy,
– przychodów z dzierżawy,
– oraz rzeczywistych kosztów utrzymania.
Bo na razie wygląda to trochę tak:
„utrzymanie sieci kompletnie się nie opłaca,
ale spokojnie —
ktoś właśnie chce zapłacić za nią 1,7 mln zł.””