Obieg dokumentów w Radzie Gminy

Trochę współczuję Wójtowi. Nie dlatego, że jego decyzje regularnie rodzą problemy dla mieszkańców, a stan finansów Gminy jest coraz gorszy – do tego zdążyliśmy się już niestety przyzwyczaić. Bardziej dlatego, że w dół ciągnie go również Przewodnicząca Rady Gminy. I to z impetem.

To jej działania doprowadziły do dramatycznej sytuacji w GOK. To jej bierność sprawiła, że osoby odpowiedzialne za doprowadzenie gminy do finansowej zapaści za poprzedniej władzy nigdy nie zostały realnie rozliczone. To wreszcie jej styl zarządzania Urzędem (tak Urzędem !!) powoduje, że praca urzędu jest dziś nieefektywna, chaotyczna i coraz wyraźniej szkodliwa dla interesu gminy. I wreszcie – to ona nie wykonuje swojego podstawowego obowiązku: kontroli Wójta. Obowiązku, za który co miesiąc pobiera wynagrodzenie.

Ale po kolei. Dziś zatrzymajmy się przy obiegu dokumentów w Radzie Gminy. A właściwie – przy ich selektywnym „obiegu” i systemowym ukrywaniu informacji przed radnymi.

Zobowiązałem się nie relacjonować pewnego spotkania, więc ograniczę się do faktów. Zostałem poinformowany, że nieprzekazywanie korespondencji radnym było winą pracownicy obsługującej Radę Gminy. Co więcej, usłyszałem, że również sama Przewodnicząca padła ofiarą tej sytuacji.

Ponieważ jednak mówimy o działaniach, które – jeśli byłyby prawdziwe – stanowiłyby rażące naruszenie prawa, w tym prawa pracy, zadałem jedno proste pytanie: czy pracownik został z tego powodu zwolniony? Odpowiedź „nie” była momentem przełomowym. Wtedy wszystko stało się jasne. To nie był żaden „błąd pracownika”. Te informacje były celowo zatrzymywane przez Przewodniczącą.

W mijającym tygodniu skierowałem do Wójta szereg pytań dotyczących uchwał przez niego przygotowanych, a niekorzystnych dla zwykłych mieszkańców. Zadałem także pytania – poparte konkretnymi przepisami – o działania pozaprawne związane z obciążaniem mieszkańców gminy opłatami i podatkami. Na koniec poruszyłem kwestię rozliczenia imprezy Rock Water oraz bezpieczeństwa pieszych korzystających z mostku.

Przewodnicząca, na wyraźne wezwanie, potwierdziła otrzymanie kopii tej korespondencji. Nie wyjaśniła jednak, dlaczego – mimo jednoznacznej prośby – nie przekazała jej radnym.

Dlaczego? Czy dlatego, że ujawnienie skali problemów wymagałoby uczciwej rozmowy z radnymi, a ta mogłaby skończyć się utratą stanowiska? Odpowiedź na to pytanie poznamy wkrótce. I będzie ona jednocześnie odpowiedzią na pytanie o realny układ sił w gminie.

Jeżeli Przewodnicząca – choćby z powodów zdrowotnych – ustąpi ze stanowiska, będzie to znak, że demokracja w Płaskiej jeszcze działa, a władza nie jest zamknięta w szczelnym kręgu decyzyjnym, o którym od miesięcy mówią osoby dobrze poinformowane. Zapewniam: wielu byłoby zaskoczonych, gdyby oficjalnie ujawniono, kto faktycznie podejmuje dziś decyzje w gminie.

Jeżeli jednak wszystko pozostanie „po staremu” i nie dojdzie do żadnych zmian, będzie to oznaczało tylko jedno: ktoś trzyma wszystkie lejce bardzo mocno. I nie zamierza ich oddać.

Stoimy więc przed pytaniem zasadniczym, którego dłużej nie da się zamiatać pod dywan. Czy mamy do czynienia jedynie ze szkodliwym działaniem pojedynczego urzędnika, skupionego wyłącznie na utrzymaniu władzy i realizacji własnych interesów? Czy może przekroczony został już ten niebezpieczny próg, za którym zaczyna się trwała, szczelna struktura zależności – system wzajemnych osłon, milczenia i lojalności, przypominający mechanizmy znane z organizacji mafijnych?

Bo problem przestaje dotyczyć błędów, niekompetencji czy nawet złej woli jednej osoby. Problemem staje się sytuacja, w której nikt nie reaguje, nikt nie pyta, nikt nie rozlicza. Gdy instytucje kontrolne milczą, radni nie wiedzą – albo nie chcą wiedzieć – a dokumenty „znikają” w drodze do adresatów. To nie jest już chaos. To jest porządek. Bardzo konkretny porządek, oparty na strachu, interesach i wygodzie.

I właśnie dlatego to pytanie jest dziś tak ważne. Bo od odpowiedzi zależy, czy mówimy jeszcze o gminie prawa na poziomie lokalnym, czy już o układzie, w którym władza chroni samą siebie, a obywatel ma pełnić wyłącznie rolę płatnika i statysty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *